Niewygodne pytania, niepoprawne politycznie poglądy, zaskakujące wnioski.

Obserwator zakrzywionej  czasoprzestrzeni

↑ Grab this Headline Animator

Blog > Komentarze do wpisu
Globalne ocieplenie - jest czy go nie ma III?

Anomalie i miejskie wyspy cieplne

Oczywiście pierwszym argumentem zwolenników teorii globalnego ocieplenia będzie masa danych pokazujaca wzrost podobny jak w Zurychu i twierdzenie, że pokazane przeze mnie przykłady to anomalie.

Przyjrzyjmy się pomiarom naziemnym. Zwolennicy teorii globalnego ocieplenia nie mają wątpliwości co do istnienia tzw. miejskich wysp cieplnych. Miasta są cieplejsze od otoczenia na skutek emisji energii, koncentracji budowlanych materiałów izolacyjnych, które nagrzewają powietrze, braku roślin i wód powierzchniowych.

Na konferencji w Leicester w 2002 roku klimatolodzy - zwolennicy globalnego ocieplenia - przedstawili informację, że Manchester jest cieplejszy od otaczających terenów wiejskich o 8 stopni Celsjusza:

The centre of Manchester, for example, is warmer than surrounding rural areas by about 8 degrees Celsius.

Większość naziemnych stacji meteo znajduje się... właśnie na terenach miejskich! Nawet, jeśli kilkadziesiąt lat temu były na takich terenach, to zostały one wchłonięte przez miasta.

Co gorsza - od końca "zimnej wojny" znikają stacje meteo w takich miejscach, jak Mildenhall, Torrejon czy Spangdahlen - bazach lotniczych na terenach wiejskich. W ogóle liczba staji meteo - jeśli popatrzycie na wykres z I odcinka - spada.

Większość stacji meteo mierzy więc temperaturę na terenach miejskich, na których temperatura gwałtownie rośnie. Czy można na tej podstawie wysnuwać wnioski co do globalnego ocieplenia na terenach wiejskich, oceanach, Saharze czy w lasach tropikalnych? Oczywiście nie. Naukowcy wpadli na pomysł - korygują dane w oparciu o wielkość populacji. Tyle tylko, że ta może się nie zmienić, moze natomiast zmienić się wielkosć miasta i zużycia energii - np. (Crichton, Państwo strachu, str. 292, na podst R. Bohm, Urban bias in Temperature Time Series - a case Study for the City of Vienna) w Wiedniu od 1950 r. populacja się nie zmieniła, zwiększyła się powierzchnia życiowa na osobę i dwukrotnie wzrosło zużycie energii. Można więc domniemywać, iż w znakomitej większości wypadków korekcje temperatur na terenach miejskich są niewystarczające, a wynikające z nich wnioski o "globalnym ociepleniu" - przesadzone.

 

Zarzuty pod adresem teorii globalnego ocieplenia

Zasadnicze zarzuty są następujące:

- istniejace metody pomiarowe wykazuja braki - czasowe, przestrzenne i kompletności pomiaru,

- systematyczne pomiary (zwłaszcza satelitarne!) prowadzone są od niedawna,

- wiele danych się ekstrapoluje lub poprawia,

- najbardziej wiarygodna metoda pomiaru - naziemnych stacji meteo - może być zaburzona przez efekt miejskiej wyspy cieplnej,

- w przypadku stacji meteo położonych na terenie miast, stosuje się arbitralną korekcję,

- coraz mniej stacji pomiarowych jest na terenach wiejskich i niezamieszkałych, coraz większy ich odsetek - na zurbanizowanych - czyli cieplejszych od większości terenu,

Najważniejszy zarzut jest jednak taki: mimo wszystkich powyższych okoliczności istnieją liczne przykłady przeczące globalnemu ociepleniu. Miejsca te znajdują się na uprzemysłowionych kontynentach, także na terenach zurbanizowanych. Wiele z nich znajduje się na terenie najbardziej uprzemysłowionym, emitującym najwięcej CO2 i energii - w USA. Crichton w Państwie strachu przytacza przykłady Syracuse, Albany i Oswego w stanie Nowy Jork (i liczne inne). Ja sam znalazłem liczne inne przykłady w danych zbieranych przez zwolenników teorii globalnego ocieplenia.

Jak myślicie - jeśli dane z terenów zurbanizowanych wychodziłypo "korekcji" ze względu na efekt wyspy cieplnej zbyt chłodne - co robili naukowcy wierzący święcie w teorię globalnego ocieplenia? Weryfikowali teorię? A może uznali, że dane nie pasuja do teorii, a oni skorygowali je zbyt mocno w dół? Zauważcie gwałtowny wzrost ocieplenia w większości danych od końca lat 80-tych - a więc od momentu, kiedy Hansen ogłosił teorię globalnego ocieplenia. Przypadek czy wynik przemożnego przekonania o globalnym ociepleniu?

Każdy, kto ma (podobnie jak ja) lat trzydziesci kilka, pamięta, iż w latach 70-tych i 80-tych XX w. naukowcy straszyli nas nadchodzącą epoką lodowcową. Krótkotrwałe gwałtowne ochłodzenie (też nie wszędzie odczuwalne - p. Rota czy Gibraltar) było powodem takich prognoz. I co dziś mamy? Gwałtowne ocieplenie. Mamy dziś więcej huraganów? Bzdura - wystarczy popatrzeć na stronę http://www.nhc.noaa.gov/pastdec.shtml (również za Crichronem). Sam pamiętam z dzieciństwa, że tak silne wiatry jak ostatnio zdarzały się zdecydowanie częściej.

Jeżeli klimatolodzy mylili się wtedy tak znacznie - to jaką mamy gwarancję, że dziś się nie mylą? Bo mają lepsze komputery? Komputery to tylko symulacja. A symulacja komputerowa to nie dowód (zwłaszcza, jeśli jest prognozą!~) - zwłaszcza oparta na niesprawdzonych założeniach.

Kto chce dowiedzieć się więcej - musi przeczytać powieść Crichtona i sam poszperać także w różnego rodzaju opiniach. O klimacie wiemy niewiele - nawet hipotez dotyczących powstawania chmur i ich wpływu na samoregulację temperatury atmosfery, oceanu i ziemi jest kilka i naukowcy nie są co do nich w 100 proc. zgodni. Bardzo wielu rzeczy sami naukowcy nie wiedzą, aparat badawczy ciągle jest doskonalony. Nie przeszkadza to jednak przedstawianiu hipotez jako twardych faktów, niemal prawdy objawionej.

. Globalne ocieplenie jest teorią - na razie co najmniej słabo udowodnioną. Nie ma uzasadnienia, by mówić o niej jako o pewniku. Doświadczenia z przeszłości i dane, na które powołują się jej zwolennicy, każą podchodzić do niej z dużą ostrożnoscią.


wtorek, 23 stycznia 2007, maciej_kozinski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: rofro, nat-dom.aster.pl
2007/02/03 08:52:31
literówka: hipotez dotyczących owstawani