Niewygodne pytania, niepoprawne politycznie poglądy, zaskakujące wnioski.

Obserwator zakrzywionej  czasoprzestrzeni

↑ Grab this Headline Animator

Blog > Komentarze do wpisu
Globalne ocieplenie - jest czy go nie ma - cz I?

 

 

Globalne ocieplenie zwykliśmy uważać za pewnik. Media nie mówią już o teorii globalnego ocieplenia, ale traktuja ją jak fakt. Tymczasem jest to teoria niezwykle kontrowersyjna, a jej podstawy są mocno wątpliwe.
Jestem namiętnym czytelnikiem powieści Michaela Crichtona, nie tylko ze względu na pasjonującą fabułę, ale i krytyczny i oparty na faktach stosunek do nauki. Państwo strachu (oryg. State of fear) przeczytałem jakiś czas temu, ale dopiero teraz zasiadłem, by zweryfikować informacje, na których Crichton oparł swoją krytykę teorii globalnego ocieplenia. Nie zamierzam streszczać książki - przeczytajcie ją sami. Powołam się na niektóre argumenty w niej zawarte i przytoczę własne obserwacje.

 

Cz II - Wyniki pomiarów naziemnych przeczą "globalnemu ociepleniu"

Cz III - Miejskie "wyspy cieplne" i dlaczego pomiary temperatury mogą być zawyżone

 

 

 

 

Czym jest "globalne ocieplenie"?


Z Wikipedii:

Globalne ocieplenie jest terminem używanym do określenia wzrostu średniej temperatury ziemskiej atmosfery i oceanów. Hipotezy globalnego ocieplenia próbują wytłumaczyć dlaczego średnia globalna temperatura wzrosła od końca 19 wieku do początku XXI wieku o 0,7°C i ocenić w jakiej mierze efekt ten jest wywoływany przez działalność człowieka.

Naukowa opinia na temat zmian klimatu wyrażona przez Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (w skrócie IPCC) i poparta przez narodowe akademie naukowe krajów G8 stwierdza, że średnia globalna temperatura wzrosła o 0,6 ± 0,2 °C od końca 19 wieku i, że "przypuszczalnie większość tego ocieplenia w ostatnich 50 latach jest związane z działalnością człowieka". Opierając się na obserwacjach i używając modeli numerycznych ogólnej cyrkulacji atmosfery ocenia się (IPCC), że temperatura może wzrosnąć o 1,4 do 5,8 °C pomiędzy 1990 i 2100.

 

 

Jak badamy klimat?

Najogólniej - od niedawna. Tradycyjną metodą jest pmiar naziemny w stacjach meteorologicznych. Poniższy wykres z http://data.giss.nasa.gov/gistemp/station_data/stations.gif obrazuje ilość stacji meteo na świecie:

 

Liczba naziemnych stacji meteorologicznych wg NASA

Po drugie - z satelitów. Polecam artykuł Artura Widawskiego w Gazecie Uniwersyteckiej UŚ w Katowicach. Oto krótkie urywki tego tekstu:

Kanały podczerwone IR (Kanał 4) - 10,8 ľm. - (Kanał 5) - 12 ľm.
Każdy odcień szarości zdjęcia odpowiada temperaturze wypromieniowywanej przez ciało. Można z nich odczytywać temperaturę wierzchołków chmur oraz powierzchni ziemi lub morza przy bezchmurnej pogodzie.

oraz

Promieniowanie podczerwone. (0,76 mm - 1000 mm) Tu czynnikiem powodującym zmianę jasności obrazu jest temperatura obserwowanego obiektu. Im wyższa, a więc większe promieniowanie powierzchni czynnej danego obiektu, tym ciemniejsze barwy obrazu na zdjęciach. Rejestracja wielkości tego promieniowania możliwa jest zarówno w dzień, jak i w nocy, przy czym pomiary nocne mają wiele zalet. Wynika to z faktu, że nocą wypromieniowanie w zakresie podczerwonym odbywa się bez zakłóceń, które są nie do uniknięcia w dzień.

Metoda trzecia - modele komputerowe (Wikipedia):

Numeryczne modele ogólnej zmiany klimatu

Modele numeryczne globalnej cyrkulacji (GCM) Ziemi opierają się na modelach podobnych do modeli numerycznych używanych w prognozie pogody.
Wadą modeli numerycznych GCM jest to, że parametryzacje (przybliżenia) stosowane do opisu zjawisk fizycznych mogą być kwestionowane oraz fakt, że rozdzielczość modeli GCM (jak blisko oddalone są od siebie kolejne punkty na siatce opisującej wyniki symulacji) jest ograniczona.
i jeszcze jedna ciekawostka z Wikipedii - reanaliza danych :
Dodatkowym problemem w ocenie zmian klimatu jest fakt, że techniki pomiarowe zmieniają się w czasie. Rozwiązaniem było ujednolicenie pomiarów za pomocą technik asymilacji danych i przeprowadzenie dokładnej analizy jakościowej. Metoda ta nazywa się reanalizą danych meteorologicznych. Dzięki reanalizie mamy dostęp do około 40 lat szczegółowych danych o atmosferze i powierzchni Ziemi.
Zauważcie (podkreślone wcześniej czerwonym kolorem):
  1. naziemne stacje meteo monitorują pogodę na dużą skalę nie dłużej niż od 100 lat, z czego gros obserwacji przypada na lata 1945-1989 - od początku lat 90-tych liczba stacji meteo zmniejsza się,
  2. pomiary satelitarne moga być prowadzone tylko przy bezchmurnej pogodzie, ponieważ chmury pochłaniają promieniowanie podczerwone, na podstawie którego dokonuje się analizy temperatur - mamy więc często niekompletne dane; wadą danych satelitarnych jest też ich stosunkowo krótki okres gromadzenia, jeszcze krótszy od naziemnych stacji meteo; zaletą - zdecydowanie większe pokrycie przestrzenne i brak wpływów miejskiej wyspy cieplnej.
  3. metody pomiaru nie są ujednolicone, a dane są przetwarzane lub uzupełniane,
  4. do prognozowania zmian klimatycznych używa się modeli zbliżonych do tych, które często zawodzą przy prognozowaniu pogody w krótkim okresie.

Wszystkie metody pomiarowe są więc mocno niekompletne, pomiary są dokonywane od niedawna. Nawet zweryfikowanie wyników symulacji komputerowych może w tych warunkach natrafiać na poważne trudności.

Wydawałoby się, że dysponując takim aparatem naukowym trzeba być ostrożnym przy formułowaniu daleko idących, długoterminowych hipotez. Zobaczmy, co mówią dane NASA (http://data.giss.nasa.gov/gistemp/station_data/ ) z naziemnych stacji meteorologicznych z ostatniego stulecia.

W następnym odcinku przedstawię szereg danych z różnych miejsc, stawiających teorię globalnego ocieplenia pod dużym znakiem zapytania

 

poniedziałek, 22 stycznia 2007, maciej_kozinski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki: